Sprawozdanie z wykonania za rok 2013: rozwijanie i stosowanie technologii wychwytywania i składowania dwutlenku węgla cz. III emisja CO2



Sprawozdawca V. Ford: Poważnie myśląc o stworzeniu bazy dostaw energii elektrycznej przy jednoczesnym ograniczeniu ilości emisji CO2 do atmosfery, musimy bezwzględnie ująć w planach unijnych rozwój technologii CCS. Trzeba być świadomym, iż obecnie to jedyna alternatywa, bez której trudno będzie zaradzić zmianom klimatycznym. Nie rozwijając tej opcji skazujemy się na zostanie w tyle, w porównaniu choćby z Kanadą i Chinami, które są w tej materii bardzo zaawansowane. Dlatego jest to tak bardzo ważne, ponadto trzeba mieć na względzie, że nie inwestując w takie systemy realna staje się groźba, że Europa straci na konkurencyjności. Po drugie, być może nie inwestuje się dzisiaj bardziej w technologię CCS, gdyż Europa ma swe konkretne cele w rozwoju OZE, gdzie tak naprawdę CCS nie została uwzględniona, a która – należy to podkreślić jest technologią niskoemisyjną. Ustalając cele długo terminowe dla Europy, musimy uwzględnić w swych planach CCS.

C. Davies: to niedobrze, że komisja ENVI przyjęła jedynie dwie poprawki. 5 lat temu wiązano bardzo duże nadzieje z technologią CCS. CCS miała dołączyć do jednych z 12 wielkich projektów przygotowywanych przez Unię Europejską. Jest rok 2013, a w tym zakresie niestety nic się nie zmieniło. Obecnie przekazuje się środki na OZE, a technologia CCS jest traktowana po macoszemu, gdyż zawsze była zależna od ceny CO2, a ta jest bardzo wysoka. Niewątpliwie CCS, to potrzebna technologia i jedyna, która może usunąć CO2 z przemysłu ciężkiego. Wszystko wskazuje na to, że technologia CCS będzie nawet tańsza niż OZE, w tym także od energii wiatrowej, czy fotowoltaicznej. Co więcej, istnieją potwierdzone badania, że Morze Północne jest wystarczającym rezerwuarem na wieloletnie przechowywanie CO2, praktycznie dla całej Europy. Teraz pałeczka jest po stronie państw UE, trzeba nadgonić stracony dystans. Oczywiście nie wolno nikogo zmusić do tej technologii, ale widać jak na dłoni, że nie wszystkie państwa zastanowiły się nad tym aspektem. A przecież Europie potrzeba całego łańcucha zależnych ogniw, począwszy od wychwytywania do składowania CO2. Ze strony UE powinna pojawić się na początek, choćby jakaś deklaracja lub projekty przemysłowe, niewątpliwie bardzo by to pomogło. CCS, jako całość powinna być uwzględniona wśród OZE, choć z OZE nie jest do końca tożsame. By projekty zaczęły działać, potrzeba nowego funduszu innowacji przemysłowej, dla których potrzeba ponadpartyjnego poparcia. Na koniec, trzeba stanowczo stwierdzić, iż podmioty, firmy, w tym także przedsiębiorstwa wydobywcze, które przyczyniają się do produkcji CO2, powinny płacić jakiś podatek na rozwój technologii CCS.

B. Marcinkiewicz: Europa wyznaczyła sobie bardzo ambitne cele jeśli chodzi o redukcję CO2. Ale trzeba mieć na uwadze fakt, że na świecie popyt na energię będzie stale rósł, tradycyjne paliwa pozostaną zatem wiodące. Powszechnie wiadomo, że wszystkie istniejące projekty CCS działają na razie poza UE i wciąż nie jest to technologia dojrzała i tak naprawdę uznać ją trzeba za mało przewidywalną. Co więcej brak jest zainteresowania ze strony sektora komercyjnego, głównie ze względu na wysokie koszty wejścia i brak rentowności. Najbardziej realne podejście do CCS, to wymóg powstania projektów pilotażowych dla przebadania efektywności i bezpieczeństwa. W dalszej perspektywie można myśleć o komercjalizacji tego trudnego sektora. Dofinansowane z unijnej strony powinny być także kampanie informacyjne, przede wszystkich w perspektywie geologicznego składowania CO2, które jest obecnie mało znaną metodą. Konieczne i niezbędne jest modernizowanie istniejących instalacji, przy jednoznacznym niższym kryterium ceny, gdyż jak powszechnie wiadomo, energia w UE jest obecnie najdroższa na świecie.

E. Herzcog: Należy przyjąć twarde i jednoznaczne stanowisko w sprawie CCS, ta technologia w sposób wydajny może obniżyć emisje dwutlenku węgla do atmosfery. To także technologia ważna ze względu na obniżenie emisji w projektach poza energetycznych, dlatego potrzeba Europie projektów pilotażowych, dla wystawienia odpowiednich ocen i zdobycia doświadczenia w tym zakresie. Nasuwa się pytanie, które należy kierować do KE: odłożony został 1 mld Euro na podobnego rodzaju projekty demonstracyjne, co zatem stało się z tym funduszem, dlaczego nie został przeznaczony na tak ważny pilotaż, jakim jest technologia CCS? Trzeba się zastanowić, co zrobić by dobrze wydać odłożone środki. UE potrzeba przede wszystkim systemu elastycznego, tak by kraje, w których realizuje się projekty CCS, jak również kraje pośrednie mogły także uczestniczyć w takich pilotażach w jakimś stopniu.